• Wpisów:45
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 05:39
  • Licznik odwiedzin:1 415 / 1718 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Lake siedział na schodach kamienicy w deszczu i spoglądał na koty kręcące się koło śmietnika. Wciąż czekał na Giselle. Obiecała przyjść tym razem. Wiedziała, że to dla niego ważne. Lake był świadomy, że nie jest przystojny ani szczupły...nawet nie jest zbyt zabawny. Kupił jej nawet kwiaty. Uwielbiała te różowe róże herbaciane. Wstał, rzucił je ze złością na chodnik w kałuże i w tym momencie zauważył patrzącą na niego Giselle. Stała kilka metrów dalej i szła w jego kierunku ale gdy zobaczyła co zrobił zdenerwowała się i uciekła. Lake zaczął za nią biec. Chwycił ją za ramię i obrócił.
-Czemu uciekasz? Myślałem, że nie przyjdziesz!- miał mętlik w głowie.
-Bez sensu się tłumaczyć i tak mnie już nie cierpisz...- zasmucona, opuściła głowę.
-Ale kto tak powiedział?- powiedział, dłońmi ujął jej twarz i spojrzał w jej duże brązowe oczy.
-Racja nikt. Przepraszam.- Giselle szybko odsunęła się na dystans i uśmiechnęła się przepraszająco.
Zapytała co u niego i zachęciła by zaszli w jakieś suche i ciepłe miejsce. On miał nadzieje, że ją pocałuje. Ona, jak to ona, unikając bliskości wycofała się. Weszli do jej ulubionej knajpki z widokiem na miasto. Wyszła do łazienki doprowadzić się do porządku. Wychodząc zauważyła zamieszanie przy stoliku gdzie siedział Luke. Szybko tam pobiegła.
-Przepraszam. Przepraszam!- przedzierała się przez tłum.
-O mój boże!-ujrzała Luke'a leżącego na podłodze który cały się trząsł.
-Luke, co się dzieje?Luke!-krzyczała pochylona nad nim.Słyszała tylko głosy nad sobą"Wezwijcie karetkę!Niech ktoś przyniesie wodę!Co mu jest?! Czy on umiera?!". Patrzył na nią przerażonym wzrokiem i otwierał i zamykał usta próbując coś powiedzieć.
-Wszystko będzie dobrze, Luke. Spokojnie. Dasz radę powiedzieć mi co ci jest? Nie? Dobrze nic nie mów.. Ciii. Cichutko. Przytuliła go mocno i nagle poczuła jak jego ciało całkowicie się rozluźniło. Wszyscy nagle ucichli. Ktoś zapytał "Czy z nim już wszystko dobrze? Ktoś inny powiedział: "Był spragniony czułości.". Parę osób odetchnęło z ulgą. Tylko ona wiedziała mocno go przytulając, że jego serce przestało bić. Po jej twarzy spłyneły gorące łzy.

Rozdział drugi już jutro!
 

 


HELLO. Co u Was? U mnie tak jak na obrazku. Co do tytułu...cóż, chyba zaczynam myśleć o swoich emocjach. Staram się jak mogę...ale boję się znów dopuścić je do głosu żeby nie zakrzyczały mnie...:C